Data publikacji: 20 sierpień 2010 | Autor: janlesny
JAN KARSKI. Jan Karski znany jest jako Polak, który pragnął w czasie wojny uruchomić pomoc aliantów dla mordowanych masowo Żydów. Gdyby oceniać jego misję po efektach, to niestety należałoby go zaliczyć do wielkich przegranych. Wszak niczego na Zachodzie nie wskórał.
Co prawda dzieło jakiego się podjął było wielkie, naprawdę na miarę milionów ludzi, którzy w razie powodzenia misji, nie zostaliby spaleni w hitlerowskich krematoriach. Warto dla takiej misji zaryzykować życie, warto nawet w sensie dosłownym spłonąć na stosie ofiarnym, byle tylko uratować Żydów od Zagłady, a świat od hańby sobkostwa i obojętności. Stało się jednak jedno i drugie: Żydów europejskich wymordowano, a wielka cywilizacja zachodnia zhańbiła się jak nigdy dotąd.
Czy Karski nie przeczuwał już po pierwszych kontaktach z przedstawicielami aliantów, że misja nie ma szans ? Brak wiary w jego słowa mógł mówić wszystko. Żeby usunąć zagrożenie trzeba przecież najpierw uwierzyć, że ono istnieje. A zatem Zachód nie zrobił nic, bo nie był w stanie uwierzyć ? Bzdura. Zachód wraz z przedstawicielami Żydów amerykańskich doskonale wiedział, co dzieje się z Żydami w okupowanej Polsce. Wiemy nie od dziś dlaczego Roosvelt był przeciwny akcjom militarnym mającym na celu powstrzymanie eksterminacji Żydów i możemy mieć pewność, że to nie brak informacji o ich losie stanął temu na przeszkodzie.
Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że zanim Jan Karski wyruszył na swą misję, przedstawiciele Rządu Polskiego na Uchodźctwie interweniowali już ok. 20 razy na Zachodzie w sprawie ratowania Żydów (noty dyplomatyczne, publikacje w kilku językach, przemówienia, osobiste spotkania z politykami itp. - K. Iranek-Osmecki, Kto ratuje jedno życie… Polacy i Żydzi 1939-1945, Warszawa 2009, s. 358-369). Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Dobraczyński, Holocaust, Iranek-Osmecki, Karski, PRON, Sendlerowa, Stanisław Piasecki, Zagłada
Zaszufladkowany do Polacy-Żydzi | Brak komentarzy »
Data publikacji: 27 kwiecień 2010 | Autor: janlesny
Ojczyzna to nie tylko państwo, nie tylko groby i ziemia, lecz także ludzie. Bardzo konkretni ludzie z określonymi zaletami i wadami. Czasami zachowujący się heroicznie, a czasami tchórzący, czasami mądrzy, arcymądrzy, a czasami mali i głupi. Moja ojczyzna to słuchacze Radia Maryja i polscy liberałowie, polscy libertyni i purytanie, polscy nihiliści i entuzjaści… Wybaczam im trochę więcej niż innym narodom, ich sukcesy bardziej mnie cieszą niż obywateli Rosji, Niemiec, Francji… To oni w moich marzeniach są solą ziemi i pępkiem świata.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Kaczyński, Krasnodębski, Król, Smoleńsk, tragedia, Wolski
Zaszufladkowany do Patriotyzm | Brak komentarzy »
Data publikacji: 20 kwiecień 2010 | Autor: janlesny
Prezydent Lech Kaczyński zapytany, jak sobie wyobraża raj, odpowiedział m. in., że jako rajską uważa scenę „kiedy pije sobie z Jarkiem wodę z sokiem z saturatora”. Wyznanie to rzuca ciekawe światło na, zwalczany przez Kaczyńskich PRL, który widziany okiem sentymentalnego Lecha, z wysokości Pierwszej Osoby w państwie - urasta do rangi rajskiej krainy. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: dzieciństwo, Lech Kaczyński, prezydent, raj, saturator
Zaszufladkowany do Ludzie | 1 komentarz »
Data publikacji: 23 marzec 2010 | Autor: janlesny
Jaka jest różnica między motylem i człowiekiem ? Pod względem długości życia odniesionej do wieczności niewiele się te istoty różnią. Na mapie wszechdziejów pojedynczy człowiek i motyl nie są w stanie zaznaczyć swej obecności nawet kropką. Tego rodzaju konstatacja działa często jak zimny kompres, schładzający rozpalone nerwy. Dzięki temu możemy sobie powiedzieć: „Wolnego kolego, gdzie tak pędzisz ! Czy zdążysz, czy nie zdążysz świat doskonale poradzi sobie bez twej bieganiny. Wszystko, czemu z takim zapałem i wręcz chorobliwym przejęciem służysz, za ileś tam lat zamieni się w … nicość”. Taka refleksja ma jednak także moc niszczenia. Gdy za bardzo zespoli się z naszymi myślami, to wszelkie nasze działania stają się daremne. Nasze siły witalne topnieją. Nie mamy już nad sobą błękitnego nieba, tylko przytłaczającą czaszę jałowości.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: indywidualizm, pamięć, rodzina
Zaszufladkowany do Społeczeństwo | Brak komentarzy »
Data publikacji: 25 luty 2010 | Autor: janlesny
Czesław Miłosz uważał, że motywacje młodzieży warszawskiej w 1944 r., były chybione, nie na miarę dwudziestego wieku. Jakże się mylił !!! Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Miłosz, Muzeum Powstania Warszawskiego, Powstanie Warszawskie
Zaszufladkowany do Patriotyzm | 2 komentarzy »
Data publikacji: 13 czerwiec 2009 | Autor: janlesny
Przypadkiem trafiłem na płytę z nagraniami Krzysztofa Klenczona. Gdyby takie utwory powstawały dziś, byłby nie do słuchania jako wykwity naiwności i taniego sentymentalizmu. Jednak jako wspomnienie lat 60. i 70. odzyskują szczerość, siłę oddziaływania i artyzm. Jest w nich czystość, prostota i nadzieja wręcz plakatowa, 1-majowa, ludyczna. Radość bycia młodym, kochającym i kochanym jest tak czysta, jak źródlana woda i tak zielona jak trawa…
Przypomina to trochę świat u progu nowej epoki, wolny od nihilizmu oraz wszelkich trucizn i brudów cywilizacji. Szczęście jest tuż, tuż. Wszystko zmierza ku dobremu. Miłość i przyjaźń uskrzydlają. Od tego czasu świat dojrzał, stał się bogatszy i mądrzejszy, ale też bardziej zblazowany. Prawdziwe emocje i uczucia pokryte są blichtrem, okazywane wprost - budzą obciach. Modne jest wypalenie oraz profesjonalizm, dzięki któremu żyje się efektywniej, szybciej i wygodniej, ale za to bardziej samotnie i bezdusznie: bez młodości, bez starości, bez przyjaciół i coraz częściej bez rodziny.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Klenczon, miłość, Muzyka, muzyka rozrywkowa, rock'n'roll, starość, wspomnienia, wypalenie
Zaszufladkowany do Muzyka | Brak komentarzy »
Data publikacji: 15 czerwiec 2009 | Autor: janlesny
Maria Janion pragnie, by ofiary Holocaustu były w Polsce na równi czczone z bohaterami polskich powstań narodowych, by Polacy uznali zamordowanych Żydów za swoich umarłych i obchodzili po nich żałobę tak, jak po bohaterskich Polakach. Pragnienie bardzo szlachetne, ale niestety bez szans na spełnienie. Zbliżenie między dwoma narodami powinno być bowiem efektem obopólnie wyrażonej woli zbliżenia, a nie skutkiem chciejstwa jednej strony bądź moralnego przymusu. Prawdziwa przyjaźń nie wynika z historycznych powinności, ani zdrowego rozsądku, nie polega też na wzajemnym wypominaniu sobie win i licytowaniu się w doznanych cierpieniach. Przyjaciele muszą nie tylko darzyć się szacunkiem, ale też zwyczajnie lubić się. Niestety w polsko-żydowskich relacjach nie odnajduję nawet śladu tej ostatniej skłonności.
Choć uważam, że powinniśmy znać swoją przeszłość i starać się upowszechniać wiedzę o polskiej historii w jednoczącej się Europie, nie mam złudzeń co do jej zbawiennego wpływu na poziom sympatii dla Polski i Polaków. Nie wierzę, że akcentowanie naszej martyrologii i przypominanie Zachodowi o jego bezduszności wobec polskich problemów, przysporzą nam w tej lepszej Europie zwolenników i przyjaciół.
Tak samo nie wierzę w cudowny wpływ Holocaustu na zbliżenie polsko-żydowskie, mimo że stanowi on potężne ostrzeżenie przed złem antysemityzmu. Sympatie narodowe opierają się często logice i nie wynikają bynajmniej z moralnych powinności. Niemcy nie zaczęli z pewnością bardziej lubić Polaków tylko dlatego, że kiedyś zrujnowali im kraj. Tutaj wielką rolę odgrywają uczucia, rodzaj etnicznej chemii, której wpływ na dzieje naszej cywilizacji, co prawda, maleje, ale nigdy nie przestanie być istotny.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: dialog polsko-żydowski, Holocaust, Janion, Szczuka, Żydzi
Zaszufladkowany do Polacy-Żydzi | Brak komentarzy »
Data publikacji: 18 czerwiec 2009 | Autor: janlesny
Im trudniej mi uwierzyć w Boga, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że tylko religia może nadać życiu właściwy sens.
Gdy jest się pewnym czego oczekuje od człowieka Bóg i postępuje się według Jego woli zyskuje się spokój i pełnię, o jakiej agnostyk może tylko marzyć. Być może na tym polega tajemnica, że wierzący niegdyś agnostycy tworzą najbardziej poruszające pod względem religijnym utwory.
Oni przedstawiają bowiem świat ludzi wierzących jako raj utracony. Nie pragną wcale religii zdemaskować, tylko uzmysłowić innym, co tracą, gdy zbyt łapczywie sięgną po owoce nauki, która budzi w człowieku niezaspokajalny głód…
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: agnostyk, cuda, mistyka, nauka, ogród, raj, udręka, wiara, wierzący
Zaszufladkowany do Religia | Brak komentarzy »
Data publikacji: 24 czerwiec 2009 | Autor: janlesny
Co zrobić w taki dzień, kiedy człowiek dziwi się drzewom, że zielenieją, kwiatom, że zakwitają, wiatrowi, że wieje, kotom, że mruczą, psom, że merdają ogonami, ptakom, że śpiewają… Że też im się to wszystko chce.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: instynkt życia, natura, stwórca
Zaszufladkowany do Filozofia | Brak komentarzy »
Data publikacji: 3 lipiec 2009 | Autor: janlesny
Cenię bardzo twórczość Andrzeja Stasiuka, choć nie do końca mi się podoba jego ucieczka od cywilizacji. Za bardzo wziąłem sobie do serca słowa Kanta („niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie”), aby pochwalać takie ułatwienia. Moim zdaniem, jeżeli chcemy ocalić dawne wartości, jeżeli pragniemy zachować coś w rodzaju pierwotnej czystości, to winniśmy starać się o to zawsze i w każdych warunkach.
Jeżeli nie chcemy ulegać „ideologii” konsumeryzmu, to prawdziwym wyzwaniem dla nas jest nie zapadła wieś, lecz miejskie targowisko próżności, ze wszystkimi pokusami i pułapkami. Dopiero tam dowiadujemy się, jak naprawdę silna jest nasza wola. Nie sztuką jest zachować ascetyzm w odosobnieniu. Jednak być ascetą, gdy wszędzie dookoła czyha pokusa goła, to już coś. O ile oczywiście ascetyzm stanowi dla kogoś istotną wartość.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Europa Środkowa, literatura, Stasiuk
Zaszufladkowany do Wycieczki literackie | Brak komentarzy »
Data publikacji: 13 lipiec 2009 | Autor: janlesny
Matka Teresa przez całe dziesięciolecia nie doświadczała obecności Boga. Wierzyła w jego istnienie, tylko nie czuła jego obecności - wyjaśnia jeden z duchownych, który przygotowywał do druku jej listy. W wyobrażeniach i odczuciach Świętej związanych z życiem wiecznym często dominowały pustka, ciemność i nicość. A może jednak było to załamanie wiary ?
Czasami tak bywa, że im rozpaczliwiej pragnie ktoś miłości, tym rzadziej jej doświadcza. Taki człowiek jest bowiem zupełnie bezbronny, a jego uczucie wydaje się niewiele warte, skoro niemal każdy, kto się nim trochę zainteresuje, może być przez niego obdarowany miłością bez warunków wstępnych.
Kto szafuje swoim uczuciem, ten również szafuje własną osobą, nie umie się cenić, ma niskie poczucie własnej wartości. Psycholodzy przekonują, że miłość to uczucie, które powinno być oparte na wzajemności. Gdy jedna ze stron daje z siebie wszystko, a druga nic, albo prawie nic, mówi się o chorej miłości, upokarzającej i niszczącej.
Stosunki między Bogiem a człowiekiem nie są jednak oparte na równorzędności, ani też nie są tak - przypuszczam - okrutne. Człowiek ma obowiązek złożyć swój los w ręce Boga i kochać Go bezgranicznie, natomiast Bóg, choć wszystko może, niczego nie powinien, niczego nie musi.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: kanonizacja, Kościół, Matka Teresa, Świętość
Zaszufladkowany do Religia | Brak komentarzy »
Data publikacji: 16 lipiec 2009 | Autor: janlesny
Opuszczenie i ból, jest udziałem wierzących i niewierzących, dobrych i złych, mądrych i głupich. Modlitwa bardzo rzadko kiedy uruchamia moc sprawczą i przekłada się na konkretną rzeczywistość. Modlitwa to najczęściej mówienie sobie a muzą, jeżeli pojmujemy modlitwę jako formę interwencji u Najwyższego. Wydaje się, że Pan Bóg zwykle nie czyta naszych podań. Dlatego najpierw udajemy się do lekarza, a dopiero potem modlimy się o uzdrowienie, zwłaszcza gdy leczenie nie przynosi szybkich efektów.
Strach, że cierpienie może trwać długo i zakończyć się śmiercią, wymusza na nas wyjątkową pobożność. Boimy się wtedy niemal wszystkiego: konsekwencji naszego wcześniejszego chłodu religijnego - a nuż Pan Bóg wystawi nam za to rachunek; boimy się, że może jest tak, jak nam się kiedyś wydawało i Boga w ogóle nie ma, więc pomocy znikąd nie będzie; boimy się wreszcie, że jeżeli Bóg istnieje, to wcale nie musi nas uzdrawiać, tylko może uznać, że nażyliśmy się już wystarczająco długo.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: choroba, pobożność, śmierć, strach
Zaszufladkowany do Religia | Brak komentarzy »
Data publikacji: 19 lipiec 2009 | Autor: janlesny
To pytanie stanowi tytuł ostatniej książki Leszka Kołakowskiego. Autor zdecydował się na takie brzmienie tytułu 3 dni przed śmiercią. Nie wiem jaka jest odpowiedź filozofa, książka jeszcze się nie ukazała. Postanowiłem zmierzyć się z pytaniem L. Kołakowskiego na własną rękę. Gdy już wiadomo będzie, co o tym myślał filozof, będzie można porównać wnioski. Znam proporcje między formatem Kołakowskiego, a formatem mojej osoby. Nie w głowie mi pławienie się w blasku jego chwały. Chodziło mi jedynie o to, by zadając pytanie „Czy Pan Bóg jest szczęśliwy ?” spróbować odpowiedzieć na pytanie inne, mniej intrygujące: „Czy filozof akademik, o światowej sławie i osoba pod względem filozoficznym surowa, mogą dojść do wspólnych wniosków ?”
Jeżeli Bóg istnieje, to tylko jako istota szczęśliwa. Skoro obiecał człowiekowi szczęście wieczne, to jest bardziej niż pewne, że sam tego szczęścia doświadcza. Chyba, że wszelkie szczęście i ludzkie, i boskie jest ułudą. Nieszczęśliwi rodzice zwykle stawiają sobie za punkt honoru wychować swoje dzieci na szczęśliwych ludzi, choć sami istotę szczęścia znają z drugiej ręki. Rzadko to się udaje, bo wychowuje się również własnym przykładem, poprzez tworzenie odpowiednich wzorców. Matka, która jest we wszystkim powolna swojemu mężowi despocie, przepłakuje noce i nie potrafi się z niczego cieszyć prędzej wpędzi swoje dziecko w poczucie winy, niż zbuduje dlań podstawy szczęścia. Troskliwa opieka, zaspokajanie potrzeb materialnych, okazywanie miłości… to wszystko za mało do szczęścia.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Bóg, chrześcijaństwo, Kołakowski, szczęście
Zaszufladkowany do Religia | Brak komentarzy »
Data publikacji: 6 sierpień 2009 | Autor: janlesny
Przykład krajów wysoko rozwiniętych dowodzi, że im wyższy poziom kulturowego rozwoju, tym większa liczba ateistów lub ludzi indyferentnych religijnie. Sztandarowym przykładem jest Irlandia, która w ciągu jednego pokolenia straciła ponad połowę katolików. Choć w Polsce katolicyzm ma się dobrze, można przypuszczać, że z czasem religia coraz mniej będzie znaczyć w życiu Polaków
Życie nie znosi jednak próżni: część przestrzeni duchowej, która dziś opanowana jest przez religię, może zastąpić filozofia, uniwersalne prawa człowieka czy troska o słabych (kraje Europy najbardziej dotknięte ateizacją, mają najbardziej rozbudowany system świadczeń socjalnych); część tej przestrzeni ludzie mogą zagospodarować sobie sami, podążając własnymi ścieżkami na spotkanie z Absolutem, choć w oderwaniu od instytucjonalnych kościołów; niestety wcale niemałym wycinkiem tej sfery zawładnie też „religia” hedonizmu, której kolejnym etapem będzie dekadentyzm, kontemplowanie swej duchowej pustki i rozkładu wewnętrznego. Musimy sobie postawić fundamentalne pytanie: Czy podążamy koleinami wyżłobionymi przez Zachód i na ołtarzu ewentualnego bogactwa składamy swą witalność, której źródłem jest nasza cywilizacyjna niedojrzałość, czy też usiłujemy się wybić na „trzecią drogę”, będącą połączeniem religijnego światopoglądu ze stricte racjonalnym podejściem do ekonomii i polityki ?
Przyzwyczajeni, że propaganda komunistyczna kłamie, każde oskarżenie Zachodu o zgniliznę moralną uważaliśmy swego czasu za próbę obrzydzenia raju na ziemi. Nie wierzyliśmy też czołowym intelektualistom zachodnim, którzy zapewniali w swoich dziełach, że Europa jest w stanie duchowego rozkładu. Gdy intelektualna Europa trąbiła swój zmierzch, intelektualna Polska i jej emigracja łącznie z paryską „Kulturą” stawiała na wartości europejskie, które postrzegała za niezniszczalne i dające nadzieję.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: chrześcijaństwo, Europa, islam, katolicyzm
Zaszufladkowany do Religia | 2 komentarzy »
Data publikacji: 9 sierpień 2009 | Autor: janlesny
Wypowiedź profesora Religi na temat śmierci, trochę mnie rozczarowała. Była to w istocie wypowiedź osoby wierzącej, tylko na wspak. Wierzący nie tylko przecież wierzą, oni również wiedzą, że istnieje życie wieczne, Sąd Ostateczny, Piekło, Niebo. Wiedzą jaki jest Bóg i co się Bogu podoba. Jest to w istocie wiedza wyprowadzona nie tylko z tradycji i mitów, ale także - a może przede wszystkim - z ich wyobraźni. Jest ona odpowiedzią na ich psychiczne zapotrzebowanie, czymś w rodzaju chciejstwa.
Podobnie bywa z deklaracjami niewierzących. - Śmierć to wieczny sen - powiedział profesor. Gdyby taka była prawda o naszym pośmiertnym losie, to nie miałabym nic przeciwko niej, ba - ja nawet od czasu do czasu marzę o czymś takim. Niestety, nie jestem wcale pewien, jak jest naprawdę. Jest to więc wyłącznie deklaracja mojego chciejstwa. Posługuję się tą „teorią”, bo odpowiada mojej psychicznej konstrukcji, odzwierciedla moją niechęć, do wszelkiego karania, sądzenia i odtrącania kogokolwiek. Nie odpowiada ani giełda cnót, ani potępieńcza analiza ciemnych stron nieboszczyka. Sprawiedliwość poza światem doczesnym, traci dla mnie sens.
Uważam jednak, że gdybym usiłował tej „teorii” bronić, jako na pewno prawdziwej, popadłbym w pychę. Czy profesor okazał się w tej kwestii pyszny ? Nie wiem. Może takie zdanie na temat śmierci podyktował mu jakiś głos wewnętrzny, może było ono oparte na odczuciach ? Może po prostu chciał powiedzieć: „Ja czuję, że z tą śmiercią jest właśnie tak i tak” ? Gdyby doszedł do tego drogą racjonalistycznych spekulacji, byłby w błędzie. Od czasów Kanta nic się przecież w tej materii nie zmieniło: słowa „nie ma Boga” i „jest Bóg” nadal czekają na swój dowód. Profesor złożył więc nie tyle deklarację ateizmu, ile wiary w nieistnienie Boga. W tej konkretnej sprawie postąpił nie jako człowiek nauki, tylko osoba, która zaufała swoim subiektywnym odczuciom i przeciwstawiła swoją wiarę w nicość wierze w nieśmiertelność duszy ludzkiej.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Bóg, miłość, nicość, nieśmiertelmość, Religa, śmierć
Zaszufladkowany do Filozofia | Brak komentarzy »
Data publikacji: 15 sierpień 2009 | Autor: janlesny
Jestem świeżo po lekturze „Pora umierać” K. Zanussiego. Jakże łatwo zaakceptować darwinizm społeczny, gdy się posiada dobre zdrowie i trochę szczęścia. Jakże łatwo wtedy stanąć do walki z twarzą promieniejącą uśmiechem. Jakże łatwo wówczas okazać swoją wyższość wszystkim, którzy nie nadążają i są psychicznie pokrzywieni.
Zanussi bezbłędnie podaje powody tego, że my Polacy i ogólnie Słowianie jesteśmy trochę niedodziałami, że brak nam zacięcia do zmieniania świata i łatwo ulegamy zwątpieniu. To m. in. kwestia religii i naszego peryferyjnego położenia - twierdzi Zanussi. Im większej uległości wymaga religia, którą się wyznaje, tym mniejsza wiara w swoje własne siły, tym większa skłonność do zdawania się na wolę Bożą, albo Los i tym samym mniejsze parcie na to, co zowie się osobistym sukcesem.
Wschód i Zachód to dwie odmienne rzeczywistości. Człowiek Wschodu jeżeli osiąga sukces, to najczęściej w zderzeniu z Zachodem, przyswoiwszy sobie zachodnią skalę wartości. Zdając się na wschodnią, na przykład - prawosławną, filozofię życiową nie jesteśmy w stanie rozwinąć w pełni skrzydeł. Przyjmując prawosławny punkt widzenia, chcąc nie chcąc, godzimy się na pewien fatalizm losu. Polacy są pośrodku tych biegunów, stąd dość duże zróżnicowanie postaw w zależności od tego, z którą częścią Polski mamy do czynienia.
Zanussi to facet z pewną wrodzoną pogodą ducha, typ wręcz genetycznie predestynowany do optymizmu, tryskający zdrowiem i umiejący smakować życie. Oczywiście ciężką pracą pomnożył otrzymany kapitał, ale gdyby był typem neurastenicznym, jego rady dla rodaków byłby zupełnie inne, inne byłyby też jego priorytety i oczywiście - filmy. Nie byłby już tak zapamiętałym wrogiem inercji, już by go szlag nie trafiał z powodu czyjejś apatii czy znużenia, bo musiałby wtedy samego siebie usadzić na ławie oskarżonych.
Prawdę mówiąc ten facet mnie drażnił. Drażniła mnie jego ugłaskana uprzejmość, lalusiowatość, jego uśmiech zawsze na wysoki połysk i nabożny sposób głoszenia trywialnych prawd. Nie mogłem się połapać, ile w tym co robi jest pozy, a ile szczerości. Jego zadowolona twarz, to właściwie tabula rasa - nie ma na niej żadnych prawdziwych emocji, żadnego cierpienia, żadnej historii, wyraża co najwyżej radość chłopca, którego bawi płoszenie wróbli. I ta jakaś oślizgła układność, akuratność, to mistrzostwo asekuracji i mimikry… Iwaszkiwicz uchodził za uosobienie konformizmu, ale u niego wiązało się to z pewnym dramatyzmem i wielkim ładunkiem liryzmu, dzięki czemu wydawał się człowiekiem ze wszech miar ciekawszym.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Europa, śmierć, szatan, Zanussi
Zaszufladkowany do Ludzie | Brak komentarzy »
Data publikacji: 20 sierpień 2009 | Autor: janlesny
Marksizm nie jest systemem racjonalistycznym. Wszak nie przewiduje istnienia racjonalnego logos, nadającego celowość istniejącemu światu. Wszechświat podobnie jak ewolucja jest bez celu. Nic nie dzieje się skądś, nikt nie otrzymuje poleceń z zewnątrz, cokolwiek staje się celowe, staje się jednocześnie ludzkim, bo celowość rodzi się wyłącznie w ludzkiej głowie, a nie poza nią. Dzianie się rozumiane jako postęp polegający na przechodzeniu form prostych w formy bardziej złożone, bez udziału „umysłu”, który by te procesy ogarniał, to materializm.
Jest coś strasznego w takim pojmowaniu rzeczywistości. Przede wszystkim uderza brak jakichkolwiek sankcji moralnych. Wszystko wolno, umarli nie mają racji, nikt się o nich nie upomni. Człowiek pozbawiony zostaje swojej wyjątkowości i jedyności, nie jest istotą o skończonej osobowości, lecz tylko formą przejściową. Za kilkadziesiąt tysięcy lat istota, która „wyewoluuje” z dzisiejszego człowieka, będzie gardzić swym „ludzkim” okresem, przyznając sobie co najmniej tytuł „nadczłowieka”.
W drugą stronę działa to podobnie: im dalej wstecz, tym mniej podobni jesteśmy do ludzi, a moment przejścia od formacji stricte zwierzęcej to istot świadomych jest płynny. Płynna jest więc także moralność, która rodzi się wraz ze świadomością. Niby proste, a jednak bardzo zapętlone.
Wszak wraz ze świadomością pojawiają się pytania o celowość i przyczynę istnienia. Wraz z postawieniem tych pytań pojawia się niezaspokajalny głód prawdy ostatecznej, będący obok, niezależnych od człowieka procesów ewolucyjnych, głównym motorem postępu. Poszukiwanie przyczyn i celów to narodziny religii i filozofii, których powstawanie i transformacje na przestrzeni dziejów, to żmudne poszukiwanie logos. Bez tych poszukiwań nie sposób być homo sapiens. Ciekawość to nie pierwszy stopień do piekła, tylko warunek istnienia cywilizacji.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: cywilizacja, logos, marksizm, materializm
Zaszufladkowany do Filozofia | 2 komentarzy »
Data publikacji: 29 sierpień 2009 | Autor: janlesny
To, co przewija się przez cały Dziennik Lechonia, to jakiś kosmiczny smutek. Brak ojczyzny oznacza dla niego brak miary, hierarchii, formy, świętości, której należałoby całą duszą służyć. Jego katolicyzm jest arcypolski, „jego” Chrystus narodził się w Warszawie, jego naród wybrany to Polacy, a jego Stary i Nowy Testament to „Dziady” i „Pan Tadeusz”.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: emigeacja, Lechoń, ojczyzna, Polska
Zaszufladkowany do Wycieczki literackie | Brak komentarzy »
Data publikacji: 8 wrzesień 2009 | Autor: janlesny
W wielu naszych kręgach nadal obowiązuje jeszcze patriotyzm na miarę młodego Żeromskiego.
Jednym z głównych problemów pisarza za młodu, był problemem starym jak świat: bezideowość. A raczej sceptycyzm wobec wszelkiej ideologii i religii. Wybierając ojczyznę jako główny przedmiot swej adoracji poszedł na skróty, postawił na polski grajdołek, na swojskość, sielskość, na ciepełko w objęciach matki, na raj utracony, który wskrzeszał z uporem maniaka, wzbogacając go jedynie o kwestie społeczne, które próbował rozwiązywać marzycielskimi metodami. Był w istocie kustoszem polski szlacheckiej. Nienawidził szlachty, ale nie był w stanie bez niej żyć. Co innego jest kochać lud deklaratywnie i płakać rzęsistymi łzami z powodu jego niedoli, a co innego przestawać z nim na co dzień.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: ludzkość, Patriotyzm, polskość, Żeromski
Zaszufladkowany do Patriotyzm | 1 komentarz »
Data publikacji: 15 wrzesień 2009 | Autor: janlesny
- Emigracja pożera serca - powiedział jeden z Polskich żołnierzy II Korpusu, który wraz z liczną grupą swoich towarzyszy broni trafił z Anglii do Australii. Australia powinna być wymarzonym krajem dla polskich emigrantów. Wszak pod względem wykształcenia i obycia nasi chłopcy przewyższali znacznie przeciętnych Australijczyków, których kraj w latach powojennych ciągle potrzebował pracowitych i przedsiębiorczych ludzi.
Cały wysiłek Polaków nie został jednak skierowany na „podbój” nowego kraju, lecz przede wszystkim na budowę Polski w Australii. Najpierw przez wiele lat żyli na walizkach w oczekiwaniu na III wojnę światową Wierzyli, że w razie jej wybuchu znowu staną się ojczyźnie potrzebni. Żyli nadzieją powrotu w glorii i chwały, jako pogromcy Sowietów. Gdy te nadzieje - ok. roku 1953 - zawiodły, zaczęli się urządzać w Australii na stałe. Ale z poważnymi oporami.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Australia, emigracja, III wojna światowa, Polonia
Zaszufladkowany do Patriotyzm | Brak komentarzy »
Data publikacji: 21 wrzesień 2009 | Autor: janlesny
Wydaje mi się, że Józef Czapski cierpiał od czasu do czasu na dolegliwość, którą nazwałbym nienawiścią do życia. To nie była kwestia jego upodobania czy charakteru, tylko skutek jakiegoś emocjonalnego wybuchu. Coś w jego duszy stało, pękła jakaś psychiczna żyłka, albo cały zespół żył, nastąpiła wewnętrzna eksplozja podobna w swej perfidii do udaru mózgu.
Niby nic nie czuł, niby nic nie bolało, a jego psychika, jego forma rozprysła się na wszystkie strony. Szukał jej na nieludzkiej ziemi, w kraju dzieciństwa, w komunii z klasą robotniczą, inteligencją i ludźmi bez formy. Bez trudu odnajdywał dawne nazwy, kształty, barwy, twarze… ale niestety wszystkie były już nie z tego świata, nie miały w sobie ziemskiego błysku, żywotności, były spowite niewidzialnymi chmurami obojętności i całkowicie wykrwawione z seksapilu.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Czapski, Katyń, Kultura paryska, malarstwo, sztuka
Zaszufladkowany do Ludzie, sztuka | Brak komentarzy »
Data publikacji: 7 październik 2009 | Autor: janlesny
U Marka Edelmana łatwo dostrzec syndrom przeżytnika. Jako Żyd ocalały z zagłady czuł się zobowiązany nie tylko do pielęgnowania pamięci o tych, którzy mieli mniej szczęścia niż on, ale był też przekonany, że jako bohater z getta może sobie pozwolić na więcej niż inni śmiertelnicy, że może być opryskliwy, niemiły i trywialny. Ten miłujący człowieka bojownik słusznej sprawy - trywialny ? Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: edelman, Holocaust, Religia
Zaszufladkowany do Ludzie | Brak komentarzy »
Data publikacji: 8 listopad 2009 | Autor: janlesny
Pokrywa nas politura nowoczesności, otwartości, niektórych nawet europejskości, lecz gdzieś w głębi czai się jeszcze nieufność. Ciągle jeszcze patrzymy Europie na ręce, nie dowierzając, że tym razem ma wobec nas tylko szczere intencje.
Dlatego walka z radiem Maryja, telewizją Trwam to w sumie walka z własną rodziną i znajomymi. Każdy liberał ma zapewne wśród bliższych lub dalszych krewnych sympatyka tych mediów. Jedna z moich ciotek to radiomaryjna fanatyczka, a przy tym, dobry człowiek.
Czy ktoś, komu odpowiada język nienawiści, może być dobrym człowiekiem ? Okazuje się, że tak. Trzeba przy tym podkreślić, że ich nienawiść do obcych nie ma już tak zoologicznego charakteru, jak na przykład w Dwudziestoleciu. Ci ludzie czują się zdradzeni i oszukani, pragną „naszej” Polski, ale nie zamierzają walczyć o tę „naszość” z nożem w zębach, ich postulaty nie wykraczają poza sferę tzw. dbałości o interes narodowy, który ich zdaniem sprowadza się do uprawiania gospodarczego i kulturalnego nacjonalizmu.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: antysemityzm, Radio Maryja, szowinizm, Telewizja Trwam
Zaszufladkowany do Patriotyzm | Brak komentarzy »
Data publikacji: 2 grudzień 2009 | Autor: janlesny
Leonardo da Vinci to, według Karola Schulza, człowiek wiecznej wędrówki po złote runo, poszukiwacz początku i końca wszechrzeczy… Nie twórczość była jego głównym celem, lecz wiedza. Trudził się nie po to, by wiele po sobie zostawić, tylko po to by odkryć. Dla zaspokojenia ciekawości, gotów był na wszystko. Nie przerażało go to, że odkrycia mogą być dla niego zgubne, że mogą wstrząsnąć istniejącym światem, unieważnić wszystkie hierarchie, kanony moralne i znieść różnice między dobrem a złem.
Musiał się zatem liczyć z tym, że za zasłoną tajemnicy może się ukazać przerażająca pustka, musiał być przygotowany na to, że miast absolutnego umysłu cała władza nad światem może znaleźć się „w rękach” przypadku. A cel ostateczny ? Niewykluczone, że są nim rozpad i nicość, a ludzkie posłannictwo to niesłuszne uroszczenia.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Juliusz II, Leonardo da Vinci, Michał Anioł, renesans, sztuka
Zaszufladkowany do Oblicza człowieczeństwa | Brak komentarzy »
Data publikacji: 3 luty 2010 | Autor: janlesny
Sprawiedliwość to wymysł ludzi i to najcześciej w jakiś sposób upośledzonych. W naturze nie ma sprawiedliwości, można jedynie doszukać się w jej mechanizmach dążenia do skuteczności.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Bóg, natura
Zaszufladkowany do Filozofia | Brak komentarzy »
Data publikacji: 10 luty 2010 | Autor: janlesny
W wielu biednych krajach ludzie siadują przed domami i gapią się, bo nie mają po prostu nic lepszego do roboty. Nie mają pracy, ani szans na cywilizacyjno-ekonomiczny awans. Nie potrafią sobie wypełnić czasu żadnym interesującym zajęciem. Bezruch jest cechą określającą zarówno ich kondycję intelektualną i emocjonalną, jak i otoczenie socjalno-ekonomiczne, w jakim żyją. Ich zachowanie to rodzaj mimikry.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: gapić się, matka, Mrożek, Najsztub
Zaszufladkowany do Ludzie | 3 komentarzy »
Data publikacji: 12 luty 2010 | Autor: janlesny
Talent to okropna rzecz - źródło wielkiej niesprawiedliwości. Ci, którzy go posiadają zwykle bywają pyszni. Te bajeczki, że ten i ów jest taki wielki, utalentowany i jednocześnie taki skromny - są pełne hipokryzji. Niemal każdy wielki talent chce być na piedestale, chce być wielbiony, hołubiony, podziwiany… To prawda, że twórczość artystyczna to straszna męka. Nie wynika jednak z tego, że jest w jakiś szczególny sposób uczłowieczająca. Artysta kocha ludzi, bo ludzie kochają jego. Gdyby jednak jego talent nie był zauważany, gnuśniałby obrażony na cały świat. Jeżeli kochać znaczy „tracić dla kogoś czas”, to artyści są najbardziej samolubnym rodzajem ludzi. Cokolwiek dają drugiemu człowiekowi, jest podarunkiem drugiego gatunku. Najhojniej i najszczerzej obdarowują siebie. Tylko ich własne problemy twórcze w pełni absorbują ich uwagę, tylko dla własnej twórczości gotowi są zapomnieć o całym świecie, tylko na ołtarzu swoich twórczych dokonań są w stanie złożyć bez żalu swój czas. Ich bliźnim pozostają zwykle ochłapy, jakieś szczątki uwagi, jakieś okruchy przyjaźni, wykradzione chwile bycia razem, podczas których i tak permanentnie uciekają myślami ku sprawom związanych z ich artystycznymi zmaganiami.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Tagi: Alzhaimer, bohaterstwo, opieka, poezja, śmierć
Zaszufladkowany do Oblicza człowieczeństwa | Brak komentarzy »