Leonardo da Vinci to, według Karola Schulza, człowiek wiecznej wędrówki po złote runo, poszukiwacz początku i końca wszechrzeczy… Nie twórczość była jego głównym celem, lecz wiedza. Trudził się nie po to, by wiele po sobie zostawić, tylko po to by odkryć. Dla zaspokojenia ciekawości, gotów był na wszystko. Nie przerażało go to, że odkrycia mogą być dla niego zgubne, że mogą wstrząsnąć istniejącym światem, unieważnić wszystkie hierarchie, kanony moralne i znieść różnice między dobrem a złem.
Musiał się zatem liczyć z tym, że za zasłoną tajemnicy może się ukazać przerażająca pustka, musiał być przygotowany na to, że miast absolutnego umysłu cała władza nad światem może znaleźć się „w rękach” przypadku. A cel ostateczny ? Niewykluczone, że są nim rozpad i nicość, a ludzkie posłannictwo to niesłuszne uroszczenia.
(więcej…)