Czy w niemieckiej polityce będą teraz obowiązywać podwójne standardy ? Czy w czasie kampanii wyborczej Niemcy będą wskrzeszać ducha rewizjonizmu i prężyć muskuły, a po wyborach szybko się z tego wycofają ?
Poniosło mnie w poprzednim wpisie (oświadczenie CDU/CSU). Wczoraj ambasador Niemiec w Polsce tłumaczył, że w stosunkach polsko-niemieckich nie zaszła żadna zmiana. Oświadczenie CDU/CSU to tylko element kampanii wyborczej - zapewniał, a politycy Platformy Obywatelskiej wezwali do spokoju.
Oczywiście spokój jest cenniejszy niż żywiołowe wystąpienia m. in. braci Kaczyńskich. Ale na tym koniec racji PO i to co najmniej z dwóch powodów: 1) roszczenia Niemiec zawsze miały tendencję do eskalacji, 2) tłumaczenie, że uchwała podjęta w trakcie kampanii wyborczej jest mniej wiążąca - jest niewiarygodne. Podęły ją przecież partie mające większość parlamentarną i uchodzące za umiarkowane. Czy to znaczy, że w niemieckiej polityce będą teraz obowiązywać podwójne standardy ? Czy to oznacza, że w czasie kampanii wyborczej będą Niemcy wskrzeszać ducha rewizjonizmu i prężyć muskuły, a po wyborach szybko się z tego wycofają ?
Wybory w Niemczech odbywają się dość często (wybiera się tam parlament, władze lokalne, krajowe, federalne, partyjne, europosłów). Jest więc duże prawdopodobieństwo, że w najbliższych latach pojawią się ze strony Niemiec kolejne roszczeniowe uchwały.
Niemcy doskonale wiedzą, że kwestia granic to dla Polaków problem drażliwy. Po co więc prowokują ? Przecież zdają sobie sprawę, że dobrowolnie Polacy nie ustąpią w tej kwestii ani o krok. Czy nasi politycy kwestionują prawo Litwinów do Wilna lub Ukraińców do Lwowa ? A godzi się pamiętać, że Polska utraciła te miasta w wyniku hitlerowsko-sowieckiej agresji.
Tzw. przyjaźń polsko-niemiecka zbudowana jest bardzo kruchych podstawach, skoro CDU/CSU buduje swój kapitał polityczny nie na wspólnych przedsięwzięciach z Polską, lecz na pokpiwaniu sobie z rzekomych polskich „przyjaciół”.
I jeszcze jedno: niektórzy powiedzą pewnie, że nie można dokonywać nadinterpretacji uchwały niemieckich chadeków i trzeba trzymać się ściśle jej litery. Wszak nie jest w niej stwierdzone ekspresis verbis, że partie niemieckie kwestionują przebieg granicy z Polską. Nie przekonuje mnie to.
Jeżeli nie będziemy dmuchać na zimne, to kiedyś takie stwierdzenia się pojawią. Jeszcze kilka lat temu taka rzecz, jak domaganie się, żeby agresor został uznany za ofiarę, wydawałoby się niemożliwością, podobnie jak niemożliwym wydawało się odrodzenie się w Niemczech faszyzmu, nawet w marginalnym wymiarze…
Gdy ludzie dobrej woli przestają trzymać rękę na pulsie, prawdopodobne zło szybko staje się ciałem.
Polecam: Gazeta.pl - Biedny Polak patrzy na obcych