Jeśli nie katolicyzm, to co w zamian ?
6 sierpień 2009Przykład krajów wysoko rozwiniętych dowodzi, że im wyższy poziom kulturowego rozwoju, tym większa liczba ateistów lub ludzi indyferentnych religijnie. Sztandarowym przykładem jest Irlandia, która w ciągu jednego pokolenia straciła ponad połowę katolików. Choć w Polsce katolicyzm ma się dobrze, można przypuszczać, że z czasem religia coraz mniej będzie znaczyć w życiu Polaków
Życie nie znosi jednak próżni: część przestrzeni duchowej, która dziś opanowana jest przez religię, może zastąpić filozofia, uniwersalne prawa człowieka czy troska o słabych (kraje Europy najbardziej dotknięte ateizacją, mają najbardziej rozbudowany system świadczeń socjalnych); część tej przestrzeni ludzie mogą zagospodarować sobie sami, podążając własnymi ścieżkami na spotkanie z Absolutem, choć w oderwaniu od instytucjonalnych kościołów; niestety wcale niemałym wycinkiem tej sfery zawładnie też „religia” hedonizmu, której kolejnym etapem będzie dekadentyzm, kontemplowanie swej duchowej pustki i rozkładu wewnętrznego. Musimy sobie postawić fundamentalne pytanie: Czy podążamy koleinami wyżłobionymi przez Zachód i na ołtarzu ewentualnego bogactwa składamy swą witalność, której źródłem jest nasza cywilizacyjna niedojrzałość, czy też usiłujemy się wybić na „trzecią drogę”, będącą połączeniem religijnego światopoglądu ze stricte racjonalnym podejściem do ekonomii i polityki ?
Przyzwyczajeni, że propaganda komunistyczna kłamie, każde oskarżenie Zachodu o zgniliznę moralną uważaliśmy swego czasu za próbę obrzydzenia raju na ziemi. Nie wierzyliśmy też czołowym intelektualistom zachodnim, którzy zapewniali w swoich dziełach, że Europa jest w stanie duchowego rozkładu. Gdy intelektualna Europa trąbiła swój zmierzch, intelektualna Polska i jej emigracja łącznie z paryską „Kulturą” stawiała na wartości europejskie, które postrzegała za niezniszczalne i dające nadzieję.


