Religia musi uwierać
7 czerwiec 2009Religia katolicka nie jest po to, by była miła, sympatyczna i wygodna w „użyciu”.
Religia wymaga otwarcia się na cierpienie, cierpienie dobrowolne, które ma moc uświęcającą. Wszak cierpieniem Jezus Chrystus odkupił grzechy świata, a każdy prawdziwy chrześcijanin powinien być naśladowcą Syna Bożego. Oczywiście w takim wymiarze, na jaki go stać, na jaki pozwala mu jego grzeszna natura.
Radość w chrześcijaństwie jest bezpośrednim następstwem ludzkiej ofiarności. Ofiarności na rzecz Boga i bliźnich. Życie chrześcijanina, to ciągłe zapasy z jego grzesznym alter ego. Im więcej zwycięstw odnosi w ciągu dnia, im więcej dobrego udało nam się zrobić, tym spokojniejsze ma sumienie, tym bogatszy staje do wieczornej rozmowy z Bogiem.
Celem chrześcijaństwa nie jest bynajmniej ciągłe zaniżanie wymagań wobec siebie i innych. Tymczasem właśnie tego od Kościoła oczekują i liczne rzesze wiernych, i niewierzący, określający się jako ludzie Kościołowi życzliwi. - Dotychczasowe nauczanie Kościoła jest nieżyciowe ? - krzyczą. Kościół nie potrafi iść z duchem postępu. Kościół jest wsteczny, zacofany i oderwany od problemów swoich wyznawców. Według wskazań Kościoła nie da się po prostu żyć - można usłyszeć.


