Archiwum kategorii ‘Wiersze’

Humoreska makabreska

8 czerwiec 2009

 

Kiedy zabiłem złudzenia

otworzył się przede mną Kosmos beztroski:

nic prócz płochego cienia,

rysunków wyobraźni na karcie nicości

 

Fajnie, bardzo fajnie, wręcz idyllicznie.

Rzeczywistość materialna jak puch mleczny,

a ja rosnę, bogacę się psychicznie

i wszelki byt jak niebyt - bezużyteczny.

 

Mogę więc coś robić,

albo nic nie robić.

Kochać lub nienawidzić,

w zależności od gustu

Zabijać ludzi lub ich płodzić

wolny od obawy,

że nie otrzymam odpustu.

 

Szczęście, że nie mam upodobania

ani do zabijania, ani do płodzenia,

bo dopiero by się świat przekonał,

ile naprawdę warte są złudzenia.

Zanim straci sens…

8 czerwiec 2009

 

 

Piszę zanim straci sens

wszelki ból, wszelka troska,

zanim wyryje się w świadomości

jak w marmurze

mądry sposób na trwanie,

zanim rozum wytłumaczy istotę rozdzierającej ciszy,

zanim światło dnia rozproszy nocną zadumę,

zanim spokój ciemności pochłoną nerwy życia,

zanim silna wola wyśmieje bezsiłę i marność.

 

Piszę taki dziurawy i przetrącony,

zanim obłęd działania przesłoni kalectwo duszy,

zanim wypełni betonem absurdu

wszystkie dziury w mózgu,

czyniąc mnie człowiekiem gładkim

i wyretuszowanym.

 

Piszę… kalekie wiersze,

bo z nimi łatwiej trafić do getta beznadziei,

gdzie los zamknął

tylu pięknych ludzi.

 

Piszę właściwie o niczym:

o nicości, co nie chce się zamienić w miłość.

o przemijaniu bez śladu,

i o czekaniu na nikogo.

 

Tak wielu czeka na to samo,

że musi to mieć jakiś sens,

tak wielu liczy na nic,

że nawet szelest nicości

może być cudem.


Subskrypcja
RSS