Wpisy otagowane ‘wiara’

Mistyka bez cudów i Boga

18 czerwiec 2009

Im trudniej mi uwierzyć w Boga, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że tylko religia może nadać życiu właściwy sens.

Gdy jest się pewnym czego oczekuje od człowieka Bóg i postępuje się według Jego woli zyskuje się spokój i pełnię, o jakiej agnostyk może tylko marzyć. Być może na tym polega tajemnica, że wierzący niegdyś agnostycy tworzą najbardziej poruszające pod względem religijnym utwory.

Oni przedstawiają bowiem świat ludzi wierzących jako raj utracony. Nie pragną wcale religii zdemaskować, tylko uzmysłowić innym, co tracą, gdy zbyt łapczywie sięgną po owoce nauki, która budzi w człowieku niezaspokajalny głód…

(więcej…)

Dlaczego tchórzymy przed majestatem duchownych ?

10 czerwiec 2009

Społeczna krytyka Kościoła katolickiego w Polsce jest prawie całkowicie ulepiona z obłudy. Jest to zwykle krytyka nieoficjalna i zaoczna, nie dająca żadnych szans obrony.

Niektóre artykuły poświęcone sprawom kościelnym internatuci potrafią opatrzyć wieloma setkami skrajnie złośliwych komentarzy.  Podczas spotkań rodzinnych i rozmów w cztery oczy  niewybredne narzekanie na księży bywa wręcz nałogowe. Zarzuca im się pazerność, niemoralne prowadzenie się, wygodnictwo, a także to, że sami nie wierzą w  to, o czym nauczają.

(więcej…)

Krótkie spodenki religijności

30 maj 2009

Jakże uboga i płocha była  moja religijność. Miała krótkie spodenki, cherubinową buzię i jeździła na dziecięcym rowerku. Wytrzymała, co prawda, próbę, kiedy przesiadałem się na męski rower, ale gdy zadałem jej pierwsze egzystencjalne pytanie, czmychnęła w popłochu, przerażona bluźnierczą bezczelnością młodości.

Wątpliwość absolutna, nawet gdy zawitała na chwilę, stawała się dla niej śmiertelną trucizną. Odtąd wiara nie była już światem danym, bezpiecznym i obiecującym, odtąd wszystko było nicością. Odzyskiwanie wiary oznaczało wydzieranie żywiołowi nicości po kawałku stałego lądu, osuszanie bagien i żmudne nawadnianie pustyni. Wiara stała się katorżniczą robotą, której dobroczynne skutki natychmiast zanikały, gdy tylko umysł spoczął na laurach. Łatwo było „zabić Boga”, ale „wskrzesić go” w całej okazałości  i przywrócić mu nieograniczoną moc, to wysiłek już nie na moją miarę.

Choć bardzo się staram,  zdecydowana większość spraw człowieka i Wszechświata, wydaje mi się nadal bezpańska. Bóg jeśli przemawia, to bardzo nieśmiało, jakby się trochę wstydził swych słów, jakby się bał, że znowu odmówią mu gościny. Przyparty do muru - zmienia temat, robi uniki, zasłania się brakiem legitymacji społecznej. Czasami szepce kwiatkiem, trawą zieloną, rumiankiem i kromką chleba.

(więcej…)


Subskrypcja
RSS